Tam - na Golgoty krzyżu zawisnął
skrwawiony kruk -
harfa gra cicho - skrzydłami błysnął -
u Jego nóg.
A więc ty dziki śmiechu zwątpienia
składasz Mu łzy?
lecz to kość ludzką gryzły wśród cienia
zgłodniałe psy.
Tam - na Golgoty krzyżu zawisnął
skrwawiony kruk -
harfa gra cicho - skrzydłami błysnął -
u Jego nóg.
A więc ty dziki śmiechu zwątpienia
składasz Mu łzy?
lecz to kość ludzką gryzły wśród cienia
zgłodniałe psy.
Something Wicked This Way Comes

Najlepszym sprawdzianem zażyłosci i przyjaźni były Widoczki. Zastanie zdradzonego, rozbebeszonego widoczka było nie lada wstrząsem i brutalną lekcją.
Jak się robiło Widoczek.
Należy znaleźć przejrzysty, w ideale płaski kawałek szkła, szyby, minimum 10x 10 centymetrów, folię aluminiową, łopatkę, i dajmy na to kwiatki, kokardki, wycinki z gazety.
Ważnym jest, aby miejsce, w którym powstaje Widoczek było łatwo dostępne, pod krzakiem, niedaleko domu. Jakaś okolica wspólnych zabaw.
Aby zrobić Widoczek należy wykopać mały dołek, w miarę głęboki, ale nie na tyle, żeby nie można go było odkopać rękami.
Na dnie układa się kolejno folię aluminiową, kwiatki, ogólnie- cały wzorek- i przykrywa się go szybką.
Zakopuje.
Najważniejszym, żeby go zrobić z przyjacielem, z kandydatem nań.
Można go też zrobić samemu, i później pokazać przyjacielowi, ale jeśli ów fałszywy jest i wredny, tym bardziej boli utrata Widoczka.
Magia Widoczka polega na przychodzeniu, rozgrzebywaniu ziemi i oglądaniu obrazka pod szybką. W tajemnicy. W ścisłym gronie.
I albo jest to wspaniałe przeżycie, albo przyjaciel przyjdzie z innym kumplem z przedszkola i rozpierdoli Widoczek.
I to jest koniec.
Nikt, tak jak dziewczynki, nie rozpierdala sobie wzajem Widoczków.
Szkoda tylko, że niektóre pokazują swoje prawdziwe skarby.
Frau Tola, wrzesień 2008

Gdzie nie pójdę, to go nie ma.
Szukam i szukam i nie wiem czy on się schował, czy wyjechał gdzieś, czy nie żyje.
Czy może już nie istnieje? A może nie istniał w ogóle? Może on nam się wyobraził tylko w jakąś gorączkową styczniową noc.
Funglim Drelicharz.
Nie, to niemożliwe. On przecież go spotkał i ona go przecież spotkała. TY pewnie też go spotkałeś.
Tylko szmaciarzu nic nie powiesz, nie podzielisz się wiedzą, wszystko, co Ci dał, czym Cię UCZYNIŁ schowasz pod łachmanami i się nie przyznasz, nie powiesz gazetom żeś go spotkał, nie powiesz przyjacielowi, nie powiesz obcemu chamowi, nic nie zrobisz, tylko się będziesz patrzył na mnie i się uśmiechał żeś ty go spotkał, że ci się udało go spotkać, że cię UCZYNIŁ, a mnie nie. Że ja go szukam i patrzę i się zamęczam tym wszystkim i nic; a ty jesteś ten lepszy, pobłogosławiony.
A ja czekam- czekam i patrzę od tylu lat. Życie temu zadedykowałem, majątek straciłem, żony nie miałem, to jej nie straciłem, dzieci również Boże uchowaj nie straciłem (choć ich nie mam), ale straciłem o wiele więcej- wiarę, ucho, fragment stopy i prawie straciłem życie przez to, że go szukam.
Czekam na skwerach i w parkach, czekam na parkingach i w supermarketach. Czekam w kościołach, próbuję go wymodlić, przeklinam, aby go wyprzeklinać, biją mnie cyganie, hołubią siostry zakonne. Chodzę i patrzę, i wglądam w twarze, i podejrzewam, że ON i ciągle się mylę.
Gdzie nie pójdę, to go nie ma.
Albo był i poszedł, albo nigdy go tam nie było, albo dopiero tam zmierza i zanosi się na to, że kiedyś dotrze.
Zdzieram buty, odmrażam palce, chucham w stopy, śpię w śmietnikach, bo tam ponoć można go znaleźć, dotknąć, tam mnie może spotkać, lub ja jego.
Ludzie gadają, że go widzieli pod nocnym z likierami; tylko się śmiał i patrzył w gwiazdy, a oczy miał świetliste jak jakiś święty, beduin, czy coś w tym rodzaju. Ale z nim jest tak, że jak tylko oczy odwrócisz, to on Ci znika. Więc trzeba specjalnie patrzeć, o tak.
Widzisz? W ten sposób.
Więc musisz patrzyć w tym mgnieniu i oczu nie odwracać, i nie udawać niczego, wtedy tylko on zostaje, wtedy może cię UCZYNIĆ, jak go wzrokiem przytrzymasz.
A ja to nawet w mgnieniu go nie widziałem, tylko mury widzę i okna i sklepy i psy i trawę wyschniętą albo śnieg, jeśli jest akurat zima albo niebo. A nie jego.
Żyje, choć nie żyje
Jest, choć go nie ma
Żyje spalinami
I resztkami z niebaCzy wiesz gdzie znajdę go?
(monolog wewnętrzny do piosenki Funglim Drelicharz, Paweł Szarek, 2008)